Dlaczego rodzice ryzykują życie dziecka czyli 5 zasad jak bezpiecznie przewozić niemowlę

Dziś rano, w drodze do pracy, zobaczyłam coś, co mnie po prostu wryło w fotel. Głupota, bezmyślność, brak odpowiedzialności. Piszę, a właściwie apeluję do Was, Drodzy Rodzice, jak ważne jest by bezpiecznie przewozić niemowlę … Przekażcie dalej bo to może kosztować Wasz największy Skarb – dziecko – życie…

Codziennie rano jadę w mniejszych lub większych korkach przez Warszawę i obserwuję sobie: kierowców, ulice świat, ludzi na przystankach. Co jakiś czas coś ciekawego przykuje moją uwagę. Ale państwo stojący dziś na pasie obok przyprawili mnie o atak serca. Rodzinnym autem, coś jak Fiat Multipla, jechała 4-osobowa rodzina. Tata był kierowcą, obok niego siedziało z przodu dziecko, mniej więcej w wieku szkoły podstawowej, a z tyłu siedziała mama, która na rękach trzymała niemowlę.

Tak, dobrze czytasz: na rękach trzymała niemowlę. Trzymała je tak, jak do lulania. Nie mam pewności czy karmiła piersią czy po prostu tuliła. Nie mniej to maleństwo powinno było być zapięte pasami w swoim foteliku, a nie przewożone na rękach mamy.

Ktoś być może się na mnie oburzy: „może jechali tylko krótki odcinek”, „może maluch ma kolki i tylko na rękach u mamy się uspokaja”…

To było jedno z większych skrzyżowań w Warszawie. U zbiegu ulic Puławskiej i Poleczki. Codziennie rano jest tam wolna amerykanka z powodu lewo-skrętów. Gdyby autobus wymusił pierwszeństwo, gdyby ktoś nagle bardzo gwałtownie zahamował. Pierwsze przez przednią szybę leci dziecko, a działające przy zderzeniu siły jego bezwładnemu ciałku nadają pędu

Czy naprawdę taką wielką sztuką jest bezpiecznie przewozić niemowlę ?

Rodzice, czy naprawdę chcecie wysłać swoje dziecko do Aniołków?

5 podstawowych zasad jak bezpiecznie przewozić niemowlę :

  1. Niemowlę musi być przewożone samochodem w dedykowanym do tego foteliku z grupy 0 lub 0+.
  2. Tyłem najbezpieczniej. Zgodnie z kodeksem drogowym, dziecko do 9kg musi być przewożone tyłem. Pomimo, że kodeks dopuszcza zmianę fotelika na taki montowany przodem dla dziecka  o wadze powyżej 9kg, to zdaniem lekarzy, taki minimalny próg bezpieczeństwa to 13kg lub 2-2,5 roku. Jednak wraz ze zwiększeniem się świadomości nt. bezpieczeństwa, coraz bardziej zaawansowanymi testami, jest też opinia, że dla dziecka najlepsze będzie przewożeniem tyłem do 4-ego roku życia. A ja, jak papuga, powtórzę za ekspertami „im dłużej tym lepiej”.
  3. W czasie przebywania dziecka w foteliku uprząż musi być ciasno zapięta. Nie zostawiamy luzu „bo dziecku jest niewygodnie”. W tych fotelikach nie ma być wygodnie a bezpiecznie.
  4. Prawidłowo zapięta uprząż przylega do lekkiego ubranka dziecka, nie do grubego polaru czy kombinezonu. Wszystkie testy bezpieczeństwa wykonywane są na lekko, normalnie ubranym dziecku. Może się okazać, że najbardziej „wybajerzony” fotelik nie spełni swojej funkcji, gdy zainstalujemy w nim „ludzika Michelin”. Odzież wierzchnią zdejmujemy na czas przejazdu (Wiem, wiem, że to dość ”upierdliwe” przebierać i ubierać malca w samochodzie, ale są i na to rodzicielskie patenty).
  5. W czasie jazdy nie karmimy niemowlęcia (niedawno czytałam na jakimś forum, że mamusia z dumą pochwaliła się, jak to znalazła sposób by dziecko podróżowało spokojnie, bez płaczu). Ryzyko zakrztuszenia jest tak duże, że ja wolałabym nie narażać życia swoich dzieci.

O tym, jak wybrać bezpieczny fotelik dla dziecka już pisałam. Jeśli macie jeszcze chwilę to polecam zajrzeć.

Jakie jeszcze znacie grzechy podróżujących Rodziców?

Czy w takiej sytuacji zareagowalibyście?

Czy powinno się zanotować numery rejestracyjne i wezwać patrol?

  • Bardzo, ale to bardzo istotny temat poruszasz tym wpisem. Bezmyślność co niektórych rodziców sprawia, że mam ochotę walić po pyskach. Opisana przez Ciebie sytuacja jest właśnie jedną z nich. Głupota to zdecydowanie zbyt lekkie określenie. Nie ma dla takiego zachowania usprawiedliwienia i nie ma rozgrzeszenia.

    • Zaskakująco dużo negatywnych opinii zebrałam po tym artykule ale, mam nadzieję, że chociaż kilku osobom otworzył oczy 🙂

  • Ja nie przyjmuję żadnych tłumaczeń- dziecko ma być zapięte w foteliku i koniec. Sama nie odpinam pasów w czasie jazdy- całą ciążę z nich korzystałam. Widziałam różne akcje- dzieci stojące z przodu i ucieszeni rodzice, dziadkowie bo sobie obserwuje- niestety auta gnały z prędkością tak dużą, że nie zdążyłam zobaczyć tablic rejestracyjnych żeby to zgłosić. Moje dziecię zawsze w foteliku- czy dłuższa, czy krótsza trasa- nigdy nie wyjęłam jej z niego podczas jazdy.

    • Jesteś bardzo odpowiedzialną Mamą 🙂
      Szkoda, że tak wielu jest rodziców, którzy deklarują miłość do dzieci, dbałość, rozsądek, a wykładają się na takich kwestiach jak zapewnienie bezpieczeństwa.

      • Ja bym sobie nie wybaczyła gdyby coś się stało…ok dałam dziecku życie, muszę o nią dbać ale nie mam prawa tego życia odbierać przez własną głupotę- czyli narażać nie zapewniając bezpieczeństwa

        • Masz całkowitą rację, ale wyobraź sobie, że na fejsie miałam komentarze typu „to rodzic powinien decydować czy używać fotelika czy nie, na własną odpowiedzialność, a nie prawo”.
          I tego nie kumam, no nikt mi nie przetłumaczy, jakim prawem ktoś ma sam sobie decydować czy naraża życie innych czy nie. Dziecko nie jest własnością rodzica i to, że się je wydało na świat nie oznacza, że równie bezkarnie można mu to życie odebrać….

  • Zgadzam się!Myślałam dawniej,że z tymi fotelikami i zapinaniem jestem nadgorliwa,ale nie.To po prostu minimalizowanie ryzyka.Moje dzieci drą się w aucie,więc mało jeździmy,ale nie wyciągamy pod żadnym pozorem

    • Niech myślą, czy mówią, że nadgorliwa. To nie twoje dzieci wylecą przez przednią szybę przy zderzeniu tfu, tfu, tfu.
      Rozsądek jest Twoją przewagą nad takimi rodzicami jak państwo z artykułu 🙂

  • Co to jest fotelik dedykowany 0 lub 0+, bo rozumiem, że nie chodzi Ci o nosidełko ? Moje były wożone w nosidełku, bo tylko w nim mogły zachować zdrową pozycję dla niemowląt. Czasami zdarzało się, że młodsza potrzebowała karmienia i koniec. Nie każdy kierowca potrafi się skupić na trasie, gdy dzieciak się wydziera 😉 ale wtedy robiliśmy postój. Nie wyobrażam sobie jechać i karmić. Specjaliści twierdzą, że przy uderzeniu taki maluszek z kulki 5 kilo zmienia się w 2 tony podczas przyspieszenia… Nie sposób go utrzymać w rękach, nawet jeśli komuś się zdaje, że swojego dziecka nigdy nie puszczą w takiej sytuacji. Z fizyką się nie walczy.

    • Chodziło dokładnie o nosidełko 🙂 🙂 Dla mnie to zawsze były nosidła, aż napisałam poprzedni artykuł i w trakcie jego pisania się dowiedziałam, że „nosidła” to foteliki w kategorii wagowej albo 0 czyli 0-10kg albo 0-13kg.
      Dziś jak mówię „nosidło” to moja mama w głowę zachodzi jak ja takie duże dzieci chcę w nosidło wcisnąć, a ja mam na myśli lennego lamba 😉
      I widzisz, Ty masz rozsądne, zdrowe i zapobiegliwe podejście. Bo dostałam parę negatywnych komentarzy o tym wpisie, „że się mądrzę”, że „robię z siebie wszechwiedzącą”, że „się wywyższam” i najlepsze „że jestem bezmyślna”.
      Nie miałam pojęcia dla ilu Mam przejechanie 2km z dzieckiem na rękach to nie problem, a ile Mam uważa, że to każdego indywidualna sprawa czy chce mieć fotelik czy nie.

  • Kajotka

    Przed chwilą byłam na etapie wybierania fotelika, tego pierwszego, dla mojego malucha. Cieszę się, że obejrzałam crash testy i wiem, czym grozi nieprawidłowe przewożenie dziecka w samochodzie… Niestety, wielu moich znajomych popełnia masę błędów – przewożą dzieci bez zapiętych pasów, na kolanach, w skafandrach… brr! Dobrze, że powstają takie posty, jak Twój, może dotrą do rodziców, którzy nie widzą oczywistości… Tak trzymać! 🙂 W wolnej chwili zapraszam do mnie: tojakajotka.blogspot.com pozdrawiam!

    • Taką mam nadzieję, tych tekstów o fotelikach i przewożeniu dzieci nie piszę dla siebie 😉
      Dziękuję za zaproszenie 🙂

Moje kanały social media

Zawsze będziesz na bieżąco.

Close