Dekalog odpowiedzialnego kierowcy

19 maja 2017 | Komentarzy: 34

Moim pierwszym samochodem, kupionym za premię uznaniową, było sportowe Seicento. Mój Brush uroczy. Niebieska strzała. Mój Sej kochany. Oj przeżyliśmy wiele fajnych podróży, trochę szarżowania i kilka stłuczek także. Na nim doskonaliłam się jako kierowca, nabierałam wprawy, uczyłam się pewnych drobnych napraw (umiałam sama wymienić akumulator) i testowałam prędkości…

Z czasem przyszła pora pożegnać bo Sejek już robił się coraz starszy i wymagał większych nakładów. To był ten czas, gdy pomyśleliśmy o powiększeniu rodziny, więc i pod tym kątem szukałam nowego auta.

Jazda samochodem sprawia mi przyjemność. Lubię posłuchać głośniej muzyki. Przyjemnie jedzie mi się po autostradzie, gdzie można trochę przycisnąć…

Lecz, gdy zostałam Mamą, a w zasadzie jeszcze będąc w ciąży, zaczęłam jeździć znacznie bardziej odpowiedzialnie.

Dekalog odpowiedzialnego kierowcy

Jest kilka fundamentalnych zasad, na które zwracam uwagę u siebie i które wynikają też z obserwacji zachowań na drodze. Mowa o kwestii bardzo ważnej, o bezpieczeństwie dziecka w samochodzie.

Kierowca

Wyspany i trzeźwy. Niby proste i oczywiste, ale i nietrzeźwi i niewyspani zdarzają się na drogach nagminnie. Stanowią zagrożenie dla siebie, swoich pasażerów i współuczestników ruchu. To skrajna nieodpowiedzialność, która może kosztować więcej, niż jedno życie…

To banał, ale auto bez kierowcy nie pojedzie. I to na nim spoczywa odpowiedzialność za bezpieczeństwo planowanej podróży.

Fotelik

Sprawny i bardzo dokładnie zapięty. Fotelik musi koniecznie być dostosowany od wzrostu i wagi dziecka. Pasy podczas jazdy cały czas muszą być zapięte. A oprócz sprawności czyli braku uszkodzeń, fotelik nie powinien być zużyty. Więcej na temat daty ważności fotelika samochodowego pisałam tutaj.

Samochód

Grunt, żeby był sprawny technicznie i ubezpieczony. A na czas podróży wysprzątany z przedmiotów luzem walających się po wnętrzu. Warto też go wywietrzyć przed dłuższą trasą bo w zatęchłym powietrzu kierowca zbyt szybko poczuje zmęczenie, a nawet senność.

Opony muszą być dostosowane do pory roku i nie przekraczać stanu zużycia bieżnika. To tyle i aż tyle.

Pasy bezpieczeństwa

Czy to, że podczas jazdy trzeba zapinać pasy bezpieczeństwa to banał? Być może banał, ale ja często widzę osoby jadące bez pasów. Pół biedy, że nie dbasz o swoje życie. Gdy wypadniesz z rozpędzonego auta, możesz, Twoje ciało może stanowić zagrożenie dla czyjegoś życia.

Kiedyś dyskutowałam z jedną dziewczyną, która upierała się, że to jej sprawa, że nie zapina dziecku pasów w foteliku („bo mu nie wygodnie i się drze”). Nie była w stanie zrozumieć, nie mogłam jej przetłumaczyć, że gdy dojdzie do stłuczki, niezapięte ciało jej dziecka może komuś wyrządzić krzywdę.

Gorące dyskusje ożywają wokół tematu „czy ciężarna powinna zapinać pasy?” Powinna. Są specjalne i bardzo przydatne adaptery do pasów dla kobiet w ciąży. Ja z takiego adaptera korzystałam od około 8-10 tygodnia ciąży.

Prędkość

Czy piszę o truizmach? No nie. Nawet najlepsze samochody czasami kończą w rowie. Dlaczego? Winne jest (przeważnie) niedostosowanie prędkości do znaków drogowych oraz do warunków panujących na drodze.

Jedziesz z dzieckiem? Zwolnij. Nie śpiesz się.. Nie gnaj.

Tym razem jedziesz bez dziecka? A chcesz by miało oboje rodziców…?

Przerwy i postoje

Należą się kierowcy by mógł odpocząć, rozprostować nogi, odetchnąć świeżym powietrzem. Należą się też dziecku przewożonemu w foteliku, w którym powinno jechać nie dłużej niż 2 godziny.

Jedzenie i napoje

Tak, ale na postojach. Gdy Twoje dziecko, podczas jazdy autostradą (>130km/h), zachłyśnie się herbatnikiem czy colą, może być już za późno na refleksję… „Zdążę, wyhamuję”. Niestety, ale są sytuacje, w których kierowca nie będzie w stanie zareagować. Są sytuacje, w których gwałtowne hamowanie by ratować krztuszące się dziecko, może stać się przyczyną karambolu na drodze.

Wierz mi. Pisze to osoba, która brała udział w kilku czysto losowych stłuczkach.

Trójkąt i inne „pierdoły”

Takie jak ważna gaśnica, apteczka, kamizelka odblaskowa, koło zapasowe lub dojazdowe – 100 razy pewnie się nie przydadzą. Za 101 razem już mogą. To drobiazgi, dlatego czasami zapominam sprawdzić termin ważności apteczki czy gaśnicy (na szczęście moje ASO robi to za mnie). Ale spróbuj sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz widziałaś swoją kamizelkę odblaskową? Na pewno jest w samochodzie?

Zestaw głośnomówiący

Częsty to widok, gdy w pięknym i eleganckim aucie jedzie sobie pani i z telefonem przy uchu, przyciskanym ramieniem, wykonuje karkołomne manewry. Na pewno znasz ten widok. Czy zastanawiasz się wtedy, że jak panią stać było na takie auto, to dlaczego nie dorzuciła tych kilku stówek na zestaw głośnomówiący? Ja za każdym razem o tym myślę, gdy widzę kierowce z telefonem przy uchu.

Dlatego uważam, że zestaw głośnomówiący powinien być podstawą na wyposażeniu każdego auta, Twojego auta. Chyba, że naprawdę nigdy, przenigdy nie zdarzyło Ci się odebrać telefonu podczas jazdy samochodem i go nie potrzebujesz.

Szacunek do trójkąta Dziecko w aucie

Bardzo często inni kierowcy traktują samochód z taką naklejką jak zawalidrogę: wyprzedzają, gwałtownie omijają, migają długimi światłami żeby ten zjechał. Traktuje się, że gdy ktoś jedzie z dzieckiem, to jest żółwiem drogowym. Tymczasem taki znak powinien być odebrany jako ostrzeżenie i sygnał by zachować wobec tak oznakowanego samochodu ostrożność.

Podróżowanie z najmłodszymi pasażerami to ogromna odpowiedzialność. Chociaż nie ma żadnych obostrzeń i limitów, wystarczy zwykłe prawo jazdy, to jednak wymaga ono szczególnej rozwagi i mnóstwo skupienia nie tylko na tym, co tu i teraz, ale także co może się zdarzyć. Planując podróż samochodem z dzieckiem, pomyśl o sobie krytycznie. Nie jak o super kierowcy. Tylko jak o kimś, przed kim ogromna odpowiedzialność.

Co stawiasz na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o planowanie wspólnej podróży samochodem z dzieckiem? Czy masz taki swój własny dekalog odpowiedzialnego kierowcy, bez którego nie ruszasz auta z parkingu?

Możesz śledzić Agumamę na Bloglovin


Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

  • Gosia

    Aga super post. Dla mnie bomba.

  • Zapisuję! Świetny tekst (y) Do udostępnienia i przekazania światu – warto!!!

  • Mama Tosiaczka

    O samej jeździe jako kierowca się nie wypowiem ponieważ jeździć nie umiem i prawka nie posiadam. Moj mąż jest naszym kierowcą jeździ dobrze i bezpiecznie.Zawsze przed podróżą wszystko sprawdza, m.in.fotelik. Dobrze że piszesz o tak ważnych rzeczach.

  • I jeszcze-żeby kierowca nie robił zdjęć,zwłaszcza przy dużej prędkości,np. na autostradzie;)

  • Andrzej

    Można być najlepszym kierowcą na świecie, można mieć samochód, ktory pomyslnie przechodzi testy zderzeniowe, mozemy podpisać krucjate na nie picie alkoholu, ale zawsze może nam sie trafic jakis gowniarz, ktory chce się popisac jaki to ob nie jest ghost rider.

    • Masz sporo racji. Nawet więcej niż sporo 🙂
      Jednak to nie zwalnia Ciebie czy mnie jako kierowcy z myślenia za siebie i swój pojazd, swoich pasażerów. Inaczej byśmy z domów nie wychodzili.

  • Ewa Wierucka

    Bardzo przydatny wpis, muszę sobie zanotować te złote zasady 🙂

  • Joanna Kołpak

    Wszystko się zgadza 🙂 Taki powinien być kierowca, odpowiedzialny.

  • Bardzo ważny post, i świetnie napisany, brawo!

  • Niko Nikodem Sadlowski Sadłows

    Pamietam jak mi się zmieniło postrzeganie „drogi” od kiedy mam dzieci. Mega pozdrawiam

  • Świetny wpis 🙂 Dobrze, że o tym piszesz i poruszasz tak ważne tematy 🙂

  • Na pierwszym miejscu stawiam wygodę męża jako kierowcy 🙂 Potem naszą! Czuwam razem z nim nad drogą 🙂

  • Fajny tekst, poruszasz bardzo ważny temat🖒 dorzucamy od siebie kwestie działającej klimatyzacji w aucie!
    Na naszym blogu polecamy artykuł na temat wpływu klimatyzacji na bezpieczeństwo jazdy – zapraszamy😊

    • Chciałam żeby było uniwersalnie. Są jeszcze auta (chyba) w których nie ma klimatyzacji.
      Zaskoczyliście mnie tym wpływem (nie odczuwam 😉 ) i chętnie przeczytam 🙂

  • bardzo dobry wpis. Ja osobiście odkąd byłam w ciąży miałam świadomość, że jadę nie tylko sama. Zaczęłam jeździć jakby ostrożniej i wolniej. A nawet jak jadę sama to wiem, że wiozę mamę Młodego. Więc też nie wciskam pedału za mocno.

    • Dokładnie o tym mówię. Jakby ktoś jakiś przełącznik przełączył z wariantu „kierowca z bombowca” na „Mama” 😉

  • Sylwia Antkowicz

    Wiesz, to niby są oczywistości i wszyscy o tym wiemy a jak jest w praktyce to już inna bajka. Sama pamiętam jak z rodzicami jeździłam nad morze i mój tato do wypoczętych nie należał.

    • Kochana! Ja pamiętam jak maluchem jeździliśmy w latach ’90 do dziadków ok 300km. My z siostrą wylegiwałyśmy się na tylnej kanapie. O pasach i fotelikach z tyłu nikt nie słyszał :O

  • Agnieszka Monika

    Też miałam takie auto, moją srebrną strzałę (Uno) trochę wspólnie przeżyliśmy 🙂

    • Czyli doskonale wiesz, o czym piszę 😉 Takie autka, szczególnie jako pierwsze własne mają przeogromną wartość sentymentalną <3

  • trzeba jeździć pewnie i bezpiecznie szczególnie z dzieckiem no ja z 3 dzieci.

  • Oprócz tego, co piszesz ja zawsze mam zapas zabawek dla dzieci, bo kiedy są znudzone i marudzą/płaczą/krzyczą/ to mi też nerwy się udzielają i ma to wpływ na jazdę.
    Kiedyś wydawało mi się, że te naklejki na szybach o dzieciach a aucie są śmieszne, ale mój mąż powiedział, że jak taką widzi to bardziej uważa. Więc sama mam dwie 😉

Współpraca ze mną

Współpraca, moim zdaniem, jest wtedy, kiedy oboje mamy wspólny cel i na ten cel pracujemy.
Jeżeli będziemy grać na inne bramki, szanse na sukces są mniejsze.
Zobacz, co mogę Ci zaoferować, żeby wspólnie zrealizować cel, z którym przychodzisz.

Przejdź do zakładki Współpraca.

Wspieram