5 porad jak bezpiecznie przewozić dziecko zimą

11 stycznia 2016 | Komentarzy: 31

Wydaje się, że każdy wie o tym, że aby fotelik chronił nasze dziecko podczas wypadku, jego uprząż (lub pasy bezpieczeństwa) powinna być zapięta na lekkie ubranie, przylegając maksymalnie do ciała dziecka. Niedopuszczalne jest przewożenie dziecka w kombinezonie czy kurtce. Bo wtedy super-hiper-mega-wypasiony fotelik traci sens i swoje moce…

Niby większość z nas wie, ale co z tego.

„Przecież jadę tylko krótki dystans”

„W aucie jest tak zimno, że na pewno nie zdejmę dziecku kurtki dopóki temperatura nie wzrośnie trochę”

„Jak ma się coś stać to i tak się stanie”

To tylko przykłady stwierdzeń rodziców. Jest cała masa takich czy innych problemów bądź powodów dla których

„akurat moje dziecko będzie jeździć w kurtce. Chociaż może i wiem, że nie powinno…”.

O tym jak bezpiecznie przewozić niemowlę pisałam kilka miesięcy temu.

Tym wpisem chcę pokazać rodzicom, jak bezpiecznie przewozić dziecko zimą . Chcę Was przekonać, że mimo wszelkich utrudnień jakie serwuje nam okres zimowy, da się osiągnąć kompromis między bezpieczeństwem dziecka (bez kurtki czy kombinezonu), zapewnieniem dziecku komfortu (ciepło) oraz naszą wygodą.

Zapraszam Was na kolejny wpis z mojej fotelikowej serii 🙂

Garażowane auto

W tym przypadku jest najłatwiej. Samochód stoi w garażu, temperatura nigdy nie spadnie w nim poniżej kilku-kilkunastu stopni. Wychodzimy z domu bez kurtek, kurtki pod pachę i pakujemy maluchy i siebie do auta bez okrycia wierzchniego. W samochodzie włączone jest ogrzewanie, więc wszyscy podróżujemy w optymalnej temperaturze.

Gdy musimy wysiąść z auta na powietrzu

Idealnie gdy nasza podróż przebiega garaż-garaż. Wtedy wsiadamy do auta bez kurtek i wysiadamy z niego podobnie np. moje wyprawy z Fasolakami do lekarza. Niestety znacznie częściej musimy wysiąść z auta na zewnątrz np. pod żłobkiem czy przedszkolem. Nie polecam ubierania dziecka na mrozie. Spokojnie można je ubrać w kurtkę jeszcze w aucie. Nie twierdzę, że to łatwe, szybkie i proste zwłaszcza, gdy młodsze dziecko nie współpracuje. Ale jest to wykonalne i ja tak chłopców ubieram. Jednego po drugim.

Dalsza podróż

W dalszą podróż np. do rodziny z reguły wybieramy się wcześniej ją planując. Dobrze więc żeby jedna osoba dorosła zeszła do auta wcześniej by je nagrzać (ha! jak ja to dobrze pamiętam ze swojego dzieciństwa, gdy mieliśmy malucha) i wtedy możemy zejść z dziećmi (ubranymi) i zainstalować je bez kurtek w rozgrzanym już samochodzie.

Bliźniacza mama gdy jest sama

Tak jeżdżę sama z dwójką dzieci i mimo to wożę je bez kurtek. Usadzenie się w aucie przebiega bez problemu bo mamy auto w garażu. Dojeżdżamy np do babci. W foteliku ubieram jednego syna i przypinam go z powrotem pasami fotelika. Przechodzę na drugą stronę, ubieram drugiego syna i zapinam w uprząż. Idę do bagażnika. Wyciągam wózek. Klik. Wózek rozłożony i usadzam Fasolaki w wózku.

Nagła podróż, bardzo zimny dzień, auto wolno się nagrzewa

W jednej z tych sytuacji nie ma czasu czy możliwości by ktoś zszedł aby wcześniej nagrzać auto. To nic. Nadal da się zrobić tak by trzymać się ustalonego wcześniej kompromisu. Jak? A tak:

– dzieci mogą jechać w czapce, rękawiczkach (które możemy później, np robiąc postój, zdjąć)

– dzieci możemy przykryć kocem, kurtką albo założyć kurtkę odwrotnie już po zapięciu uprzęży (czyli ręce w rękawy i plecy kurki są na brzuszku dziecka)

– w foteliku samochodowym można zainstalować śpiworek; do fotelików z grupy 0 i 0+ są specjalne śpiworki-otulacze, do fotelika następnego 9-18kg możemy zainstalować śpiworek do wózka ze specjalnymi wycięciami na pasy tak, że pasy przebiegają wewnątrz śpiwora – po ciele dziecka.

Podsumowując:

1. Przed zapięciem uprzęży fotelika zdejmujemy kurtkę/kombinezon.

2. Dziecko może być przewożone w czapce i rękawiczkach i nie wpływa to na bezpieczeństwo.

3. Do fotelika samochodowego możemy używać śpiworków i otulaczy, które pozwalają na przepuszczenie pasów wewnątrz.

4. Nim wnętrze auta rozgrzeje się do komfortowej temperatury dziecko może jechać otulone kocykiem.

5. Nie przegrzewajmy dziecka, apelują lekarze. Jeżeli decydujemy się na otulenie malucha kocem albo zapięcie go w ocieplanym śpiworku, to trzeba mieć to na uwadze ustawiając w samochodzie ogrzewanie. Dopóki dziecko jest szczelnie otulone, nie rozkręcajmy ogrzewania na maksa bo je przegrzejemy, a stąd łatwo o zaziębienie.

 Bezpieczne i możliwe.

Ponieważ wierzę, że rodzice są mega kreatywni, to jestem przekonana, że i Wy macie swoje pomysłowe patenty jak bezpiecznie przewozić dziecko zimą .

Podzielicie się?

#KochamZapinam

A cóż to takiego? Już mówię. Grupa blogerów zjednoczyła swoje siły aby promować, informować i rozpowszechniać powagę konieczności przewożenia dzieci prawidłowo zapiętych w fotelikach samochodowych.

Zajrzyjcie koniecznie na stronę inicjatywy albo jeszcze lepiej na fanpage na fejsie i pokażcie, że Wy też jesteście świadomymi rodzicami i zapinacie bo kochacie <3

Możesz śledzić Agumamę na Bloglovin


Tagi: , , , , , ,

  • Co ja mogę dodać? Chyba tylko AMEN. Bo niech nastanie taki dzień, kiedy rodzice będą tak postępować!

    • Długa droga do tego, ale po to są takie akcje jak m.in. #KochamZapinam 🙂

      • Mam nadzieję, że kiedyś przyniosą owoce! 🙂

  • Sypię głowę popiołem i obiecuję poprawę.

    • Nikogo nie miałam zamiaru karcić 😉

  • Przyznaję, że nigdy o tym nie myślałam. Sama całe życie jeździłam w kurtce i nigdy nie wpadło mi do głowy, że to obniża bezpieczeństwo. Ale szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia, jak to zorganizować na krótkich dystansach. Dopóki wożę dziecko w najmniejszym foteliku-nosidełku jeszcze to widzę – w końcu mogę je włożyć w zimie do fotelika jeszcze w domu i znieść przykryte kocem. Ale przy następnym foteliku (na szczęście za rok pewnie) w zimie, będę musiała to mocno przemyśleć logistycznie…

    • Co ciekawe i o czym się mało pamięta: my dorośli także powinniśmy jeździć bez kurtek albo pasy powinny być zapięte po ciele, pod kurtką. Inaczej, w razie wypadku dzieje się to samo co ze źle zapiętym dzieckiem…
      Na fb na Kocham Zapinam było ostatnio takie zdjęcie ile luzu jest gdy zapniemy, wydawałoby się, ciasno pasy ale na kurtce. Da się tam włożyć sporą maskotkę pomiędzy uprząż i dziecko. Potem to już tylko kwestia wyobrażenia sobie co się dzieje, gdy…
      Powyższe porady na prawdę się sprawdzają. Testowałam i testuję na bliźniakach 🙂 Jasne, że żeby się pozapinać, powypinać i poubierać musimy brać czasową poprawkę jak gdzieś jedziemy no ale coś za coś.

  • Ogólnie stosuje się do podanych przez Ciebie zasad, ale niemalże zawsze zapominam o kurtce. Już kiedyś gdzieś czytałam o tym, by ją ściągać.. ale jakoś tak przy aktualnej porze roku to zimno jak się wsiada do samochodu. No ok, można nagrzać wcześniej samochód, ale jakoś tak pospiech, te sprawy i się o tym cholera nie myśli.
    Czas chyba ogarnąć tą sprawę, zdrowie i życie najważniejsze!

    • Dla siebie? Zacznij od rozpiętej kurtki i pasów poprowadzonych pod nią, jak najbliżej ciała 🙂
      Ogólnie nigdy nie miałam styczności z nikim, kto miałby z dzieckiem wypadek, niezapięte pasy etc. Ale raz rozmawiałam z dziewczyną, która miała wypadek z dzieckiem prawidłowo zapiętym. Fotelik był roztrzaskany, ale malucha ochronił. Oczywiście producent, w ramach gwarancji fotelik wymienił, ale gdyby dziecko było źle zapięte bądź niezapięte to nie tylko fotelik były roztrzaskany…

      • Nie no dziecko zawsze zapinam. Ja mam hopla na punkcie pasów. Jak ktoś przy mnie nie zapinana, to aż mnie gotuje w środku. I te teksty typu ‚aaa do sklepu tylko jadę..’

        Kurtkę musimy zacząć ściągać, bo do tej pory każdy z nas jeździł i zapinal się w kurtce.

  • Aleksandra

    Od kiedy zobaczyłam filmik, o tym co dzieje się, jak dziecko jest w foteliku w kurtce, bezwzględnie stosuje się do zasad i ją ściągam. Zawsze nawet gdy jedziemy tylko 3 minuty 😉

    • Lubię czytać takie komentarze. Zdecydowanie wolę niż te wrogie, że to nie moja sprawa i że każdy może sobie przewozić swoje dziecko jak chce 🙁
      Jeżeli masz ochotę wesprzeć akcję Kocham Zapinam to zajrzyj na ich fanpage na FB 🙂

  • Raz mi się zdarzył autostopowicz, który odmówił zapięcia pasów. Zatrzymałam gwałtownie auto (prawie wybił głową szybę) i kazałam wyjść. Zapiął się w sekundę i z większą pokorą przyjął to, że ktoś był uprzejmy go podwieźć. Z niektórymi ludźmi trzeba ostro, pokazać drastycznie CO może się stać. To działa.

    • Nigdy nie miałam tak ostrego hamowania czy takiego wypadku żeby poczuć czym są pasy.
      Miałam za to taką sytuację, że kolega podwoził mnie w sobotni poranek na uczelnię, wiele lat temu. Niby się zatrzymał, więc ochoczo odpięłam pasy, ale to nie było miejsce gdzie mógł się zatrzymać wiec podjechał jeszcze kawałek.
      Czołem przydzwoniłam w przednią szybę. Prędkość auta była niewielka.
      To zdarzenie daje mi pewne wyobrażenie jak to byłoby wylecieć przez przednią szybę. Nigdy nie chcę się przekonać!

  • Maluch w domu

    Dopiero przez tą akcję niedawno dowiedziałam się, że od zawsze popelniam błąd. Kurtki zdjemowalam tylko gdy wybieralismy się.w dłuższą trasę

    • Są badania, które wskazują, że własnie częściej coś się dzieje na tych krótkich dystansach, które bagatelizujemy.
      Ale dobrze, że są takie akcje. Własnie ich celem jest uświadomienie rodziców o powadze sytuacji 🙂

  • Cieszę się, że o tym piszesz. W moim aucie zawsze jest zapas kocyków i ocieplaczy. Przypinamy się bez kurtek. Bezpiecznie i wygodnie!

    • Kolejna pozytywna, rozsądna opinia mnie cieszy 🙂 🙂
      Ci rodzice, dla których to mało ważne, na razie siedzą cicho, albo po 3-cim artykule na ten temat przestali mnie czytać ;P

  • Wchłonęłam twoj post w minute bo sama na dniach rodze i przygotowuje sie do zimowych małych podróży. Ciesze sie ze napisałaś taki mały „poradnik” bo ja sama nie mam o tym pojęcia 😀

  • Reni Blog

    Bardzo dobrze ,ze o tym piszesz, bo to takie nawyki które nabiera się z czasem. Moje dzieci uwielbiają być przykryte kocem, zwłaszcza jak sa śpiące. Kurtki zdejmujemy zjeżdżając na przydrożny postój.

    • Moja mama wciąż na mnie patrzy przenikliwym wzrokiem czemu moje dzieci są bez kurtki 😉
      Masz rację – to są nawyki, nad którymi się pracuje i przychodzą z czasem.
      Wielu dorosłych nie ma pojęcia, że też powinni pasy zapinać pod kurtką – po ubraniu, a nie na kurtkę więc o tyle trudno o dobrą praktykę w wożeniu małych dziec.

  • Renata Cegielska

    Super że trafiłam na ten post. Od jutra zaczynam synka wozić bez kurtki. Popełniałam kolosalny błąd i w kurtce woziłam myślałam że będzie mu zimno auto nie nagrzane a często mamy nie zaplanowane wyjazdy. Dzięki temu co napisałaś będę brała wszystko pod uwagę i dbać żeby się nie przeziębił przez moje błędy oraz dostosuje się do tych wskazówek ????

    • Wiesz, bardzo ale to bardzo mnie cieszą takie komentarze 🙂 🙂
      Też jestem Mamą, też zdarzają mi się mniejsze i większe wpadki. Sztuką jest skorzystać z dobrej rady, a nie zapierać się „ja i tak zrobię po swojemu” tylko, że wtedy kosztem bezpieczeństwa dziecka 🙁

  • Mi czasami zdarzało się wozić córki w kurtkach, bo w sumie tylko kawałeczek do przedszkola – takie moje tłumaczenie 😉 Jednak już od dłuższego czasu tego nie robię! Przez ten kawałaczek to duzo róznych rzeczy moze nas spotkać!

  • Z naciskiem na szczęście

    Ja już jestem dużym dzieckiem a sama nie mam dzieci i w najbliższym czasie nie planuję jednak taki zbór informacji w jednym miejscu jest bardzo przydatny.
    Pozdrawiam 🙂

  • Bardzo cenne rady, ale niektóre z nich są tak oczywiste, że trudno uwierzyć w to, że ktoś może się do nich nie stosować :/

  • idzie zima, więc bardzo przydatny artykuł. Świetne porady, z których naprawdę warto skorzystać 🙂

  • Karolina Tuchalska-Siermińska

    Bardzo przydatny wpis. My stosujemy sie do tych zasad, ale wiem, ze wiele Mam nie ma o tym pojęcia- stad takie wpisie są bardzo potrzebne.
    Pozdrawiam,
    http://Www.odnova.net

  • Bardzo ważny wpis! Szkoda, że nadal usłyszeć można takie argumenty na wozenie w spiworkach, kurtkach jak przytoczylas. Woze dwójkę dzieciaków, zawsze mam kocyk jeśli wiem ze auto będzie stać na dworze. Wystarczy chcieć.

  • Sylwia Tomczyk

    Ok., wszystko rozumiem. Ale może któraś mama mi podpowie, co z niemowlakiem w kombinezonie? Nie założę synowi, 3mce, kurtki, żeby bezproblemowo ją zdjąć, fotelik na stałe w samochodzie, z drugiej strony fotelik starszej córki (na zewnątrz moim zdaniem na kurtkę dla niemowlaka za zimno). Dodam, że mamy ok. 5 minut drogi od domu do samochodu. Córka rozbiera się w samochodzie, syn jeździ tyłem w kombinezonie. Proszę o rady.

Współpraca ze mną

Współpraca, moim zdaniem, jest wtedy, kiedy oboje mamy wspólny cel i na ten cel pracujemy.
Jeżeli będziemy grać na inne bramki, szanse na sukces są mniejsze.
Zobacz, co mogę Ci zaoferować, żeby wspólnie zrealizować cel, z którym przychodzisz.

Przejdź do zakładki Współpraca.

Wspieram