Mama: samotna czy samodzielna?

Gdy związek się rozpada, zazwyczaj jest tak, że dzieci zostają z mamą. Mamą, którą utarło się nazywać samotną matką. Czy ona jest faktycznie samotna, czy raczej kobieta sama wychowująca dzieci to samodzielna mama?

Ponieważ nie lubię pisać ogólnikami, w każdą historię opowiedzianą tutaj na blogu włożyłam kawałek siebie, skupię się na samodzielnej mamie. Wiem, że są też ojcowie, którzy przejęli gros opieki nad dziećmi. Wiem, że w wielu rodzinach świetnie funkcjonuje opieka naprzemienna. Znam takie historie. Ale to nie jest moja historia…

Po co powstał ten tekst? To nie pamiętnik. Wiem, że gdzieś tam jesteś, Ty samodzielna mamo i że też czasami brakuje Ci siły…

Samodzielna mama

Rozstanie. To była najtrudniejsza decyzja, jaką dotychczas przyszło mi w życiu podjąć. Zajęło mi to 2 długie lata rozmyślań, rozterek. To nawet nie chodziło o Niego czy o mnie. Najtrudniejszą myślą, jaką potrzebowałam rozłożyć na atomy, a później poskładać było:

Czy ja właśnie niszczę dzieciom dom?

Jaki to będzie miało wpływ na ich życie?

Nie wiem, czy kiedyś opowiem tutaj o powodach. Bliskie osoby je znają. A dla samego tekstu, niewielkie mają dziś znaczenie. Chcę się skupić na czymś innym.

W chwili rozmowy o rozstaniu wiedziałam, że przede mną ogromne wyzwanie. Ale to była tylko teoria. Samodzielne rodzicielstwo w praktyce, to podróż pełna wzlotów i upadków. Blasków i cieni. Radości i zawirowań.

Samotna mama

Często czuję się samotna. Jestem takim typem, który lubi mieć poczucie kontroli, sprawczości nad swoim życiem. Choć są wokół mnie osoby, na które zawsze wiem, że mogę liczyć. To bywa, że jestem taka dzielna, że zamiast poprosić o pomoc, o czas, pędzę, pędzę przed siebie, a potem opadam z sił. I wtedy czuję się sama bardziej, niż kiedykolwiek.

Samotność dokucza mi też wtedy, gdy dopadają mnie trudności. Lub przeciwnie, mam się czym cieszyć. I to są chwile, w których cudownie byłoby mieć się z kim tym podzielić… Wcale nie licząc na dobre rady, czy rozwiązanie problemów w jeden moment. Zwyczajnie zostać wysłuchaną, przytuloną, zrozumianą…

Myślę, że nie jedna samodzielna mama na wskroś zna uczucie samotności. Myśli, które mu towarzyszą i obawy, które się kłębią w głowie…

Znam historie kobiet, które latami zmagają się z wymiarem sprawiedliwości i instytucjami publicznymi. One z pewnością też nie raz czują się samotne.

W codziennym życiu rodzica zdarza się wiele sytuacji, które powodują stres rodzicielski. Gdy masz się na im wtedy oprzeć – super. Gdy zmagasz się sama – nadciąga uczucie samotności.

Samotna mama, bo bardzo często zdana wyłącznie na siebie. I samotna, bo nie jedna z nas podnosi się, a dalej już sama idzie przez życie.

Logistyka to wyzwanie!

Opieka nad dziećmi w pojedynkę to jest duże wyzwanie. Jeżeli masz blisko do pomocy dziadków albo nianię, to już masz dużo. Codzienna logistyka po rozstaniu wymaga dobrej organizacji:

  1. Poranki: wstać na tyle wcześnie, by przygotować siebie do pracy, dzieci do przedszkola (lub szkoły), śniadanie, wyjść na czas. Bywa, że zaśpisz – nikt wtedy nie przejmie dzieci. Bywa, że się śpieszysz, masz ważne spotkanie, a dzieci nie mogą się dobudzić, marudzą, że śniadanie jest nie takie.
  2. Prysznic: gdy masz małe dzieci, które wymagają nieustannej opieki, to nawet wzięcie prysznica jest wyzwaniem (KLIK): kapiesz się albo skoro świt, gdy śpią, albo sadzasz je przed bajką/tabletem, by wiedzieć że nic w tym czasie nie zbroją, kąpiesz się przy otwartych drzwiach łazienki, by wiedzieć, że w pokoju obok nie rozgrywają się dantejskie sceny…
  3. Odbiór z placówki: pracujesz do 17, przedszkole zamykają o 16, lekcje w szkole macie do 14. Jak się rozdwoić? Kto odbierze dzieci? Kiedy i gdzie przechwycę opiekę?
  4. Zakupy: normlanie wyszłabyś do sklepu i zostawiła ferajnę pod okiem taty. Ale w domu nie ma drugiego dorosłego… Musisz zabrać do sklepu na zakupy całą gromadę: kto siku, kto piciu, szybko, zakładamy buty. Gdy mam zrobić większe zakupy z dziećmi, wybieram taką porę, żeby w sklepie nie było tłumów, żeby nie oszaleć 😉
  5. Codzienność: mogę pójść z dziećmi do sklepu, do dentysty, z kosmetyczki mogę zrezygnować, ale np. nie wezmę dzieci na wizytę do ginekologa. Takie banalne rzeczy, ale w pandemii to się zrobił spory kłopot.

Szczególnie, gdy moja mama się rozchorowała i to ona potrzebowała wsparcia. I wiem, że czasami popłakała z bezsilności, że nie może być dla mnie wsparciem, jakim by chciała.

Odpowiedzialność

Bycie rodzicem to wielka odpowiedzialność: emocjonalna, wychowawcza, finansowa. We dwoje mamy swoje role: mama inną, tata inną. Nie jest łatwo być mamą i takim trochę tatą jednocześnie.

Frustruje mnie czasami brak tego męskiego wzorca w domu. Staramy się z tatą chłopaków rozmawiać o tym, na co powinien zwrócić uwagę, gdy synowie spędzają z nim weekend. Ale czasami są sprawy wymagające interwencji na bieżąco np. rozmowa o szacunku do mamy.

Są właśnie takie obszary, które chłopakom powinien pokazać tata: szacunek do kobiet, szacunek do mamy, że miłym akcentem jest obchodzenia Dnia Kobiet czy Dnia Mamy.

Pamiętam, gdy byłam bardzo chora w marcu 2020. Był Dzień Kobiet i zaraz po nim moje urodziny. Przyjechała moja mama, zabrała Żółwika i Wiercisława na spacer i wrócili do domu z kwiatami i tortem dla mnie <3 To był przemiły akcent, ale patrzę też na niego z perspektywy wychowawczej, tworzenia wzorców w tych moich małych, bystrych głowach.

Czas wolny

Im dzieci mniejsze, tym czasu wolnego, dla siebie, masz mniej. Takie są fakty i rzeczywistość.

Teraz są długie wieczory. Wyszłabym na spacer o zmroku lub na basen. Nie mogę, bo dzieci śpią za ścianą, ale samych ich w domu nie zostawię.

Tym się w dużej mierze da zarządzić. Czas można zaplanować. Ale nie wszystko przewidzisz…

W pewien weekend chłopaki mieli jechać do taty. Zaplanowałam go co do minuty: zaległości ale też odpoczynek. Może jakiś wypad z koleżanką. W piątek po południu okazuje się, że jednak plany się zmieniły. Dzieci zostają w domu. Część planów da się zrealizować razem, część przełożyć. Ale część z nich przepadnie, wskoczy na zakurzoną listę „na kiedyś”.

Przepadnie, jak kupione już bilety do kina, gdy tuż przed seansem okazuje się, że tata jednak dziś nie przyjedzie…

A gdzie w tym wszystkim jestem ja?

Dla drugiego rodzica, który wyprowadził się ze wspólnego domu, nadchodzi znowu czas panieńskiego/kawalerskiego życia.

Poza ustalonymi lub zasądzonymi dniami opieki nad dziećmi, ma czas, na wszystko. To czas, by poukładać sobie wszystko na nowo. Jest czas na pracę, na odpoczynek, na odświeżenie towarzyskich spotkań, na oddech w ciszy i być może na znalezienie szczęścia w nowej relacji.

Dla mnie, jako samodzielnej mamy, to czas jest na wagę złota. W tych momentach, które mam tylko dla siebie, muszę rozważyć: co jest priorytetem? Czy to będą zakupy, czy gruntowne porządki, czy może wyjście na spacer lub spotkanie z osobą, której się dawno nie widziało?

Wiesz, dlaczego warto zadbać o siebie? O swoją przestrzeń, czas, swoje pasje? Dzieci nas obserwują. Budują swoją tożsamość na wzorcach, wyniesionych z domu. Gdy widzą, że mama jest ważna, to czują „ja też jestem ważny”. Każdy człowiek jest ważną jednostką.

To są kwestię, których samodzielna mama nie powinna odkładać na później, aby odzyskać siebie i swoją przestrzeń, gdy dzieci będą już pełnoletnie. Dlatego tak ważne jest wyważenie, by tak starannie, jak dbam o dzieci, tak samo dbać o siebie.

Relacje na linii rodzic-rodzic

Nawet w wieloletnich związkach zdarza się przełom i rozpad. Gdy ktoś kogoś mocno skrzywdzi, albo gdy tak bardzo się zaniedbaliśmy, że uleciały wszystkie uczucia i bliskość, gdy terapia dla par nie pomogła, albo gdy nie było motywacji, by ją w ogóle zacząć,

najlepszą decyzją, jaką można podjąć ze względu na siebie i na dzieci, jest rozstanie.

Nasze babcie, mamy, często funkcjonowały w patologicznych relacjach, układach, a życie ich i ich dzieci było trudne, smutne, beznamiętne i ciężkie.

Czasy „bo co ludzie powiedzą?” minęły bezpowrotnie! Najgorszą decyzją jest krzywdzić się w czterech ścianach.

Esencją tutaj jest:

  1. Rozmawiać z dziećmi o rozstaniu adekwatnie do ich wieku. Zadbać o spokój i komfort dziecka. Nigdy, przenigdy nie dać dziecku wziąć na siebie winy za rozstanie rodziców.
  2. Rozstać się z klasą. Odpowiedzialność rodzicielska trwa przez całe życie. Ja się rozstałam z partnerem, ale żadne z nas nie rozstało się z dziećmi. Szarpanie dzieckiem, emocjonalne szantaże, mówienie podłych rzeczy o drugim rodzicu jest KARYGODNE.

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że rodzice czasami walczą między sobą, by zagrabić to dziecko jak najbardziej do siebie. Pisałam o tym, że czasami rodzic staje się hieną.

Samodzielna mama: to Ty?

Jeżeli tak, to wiedz, że jesteś super dzielna. Wiedz, że takich kobiet jak Ty, jest wiele. I każdego dnia samodzielne mamy mierzą się z podobnymi kłopotami. Bywa też tak, że kładą się spać z głową pełną pędzących myśli.

Tak to tutaj zostawię… nie wyczerpałam tematu. Myślę, że jeszcze potrzebuję do niego wrócić. Nie raz.

Podczas, gdy pisałam ten tekst, ktoś powiedział mi „Samotne mamy to bohaterki. Dla mnie każda jest niezwykle silna”.

Dziękuję E. za te słowa. 🙂

A Tobie K. bardzo dziękuję za inspirację i rozmowy. Godzinami!

samodzielna mama kobieta smutna i siłaczka

Moje kanały social media

Zawsze będziesz na bieżąco.

Close